Czesi w Białym Domu

Czesi w Białym Domu

Po sześciu latach w środę 20 lutego czeski minister spraw zagranicznych udał się na oficjalną wizytę do Waszyngtonu, gdzie odbędzie się dwustronne spotkanie szefów dyplomacji Republiki Czeskiej i USA. Poza Michaelem Pompeo Tomáš Petříček (ČSSD) będzie rozmawiał z doradcą Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego Johnem Boltem, spotka się też z innymi przedstawicielami USA.

W czasie, gdy minister Petříček leciał do Waszyngtonu, ambasador USA poinformował na Twitterze, że prezydent Donald Trump zaprasza premiera Andreja Babiša na oficjalną wizytę do Białego Domu. Amerykańska głowa państwa przyjmie czeskiego szefa rządu 7 marca. W ten sposób po ośmiu latach premier Czech ponownie spotka się z prezydentem USA. Ostatnia taka wizyta miała miejsce latem 2011 r., kiedy w Gabinecie Owalnym Petra Nečasa z konserwatywnej partii ODS gościł Barack Obama.

Można więc założyć, że stosunki czesko-amerykańskie ożyły. W ostatnich latach były dość oszczędne, pisze tygodnik Respekt, a to za sprawą wycofania się w 2008 r. administracji amerykańskiej z planów budowy systemu obrony antyrakietowej w Brdach i odwołania przez Czechów przetargu na rozbudowę elektrowni jądrowej w Temelinie, z którym USA wiązały swoje plany. Relacje Republiki ze Stanami Zjednoczonymi się ochłodziły, a oficjalne wizyty polityków obu państw stały się coraz rzadsze. Dlatego podróż socjaldemokraty Tomáša Petříčka do Waszyngtonu i zaproszenie premiera Babiša do Białego Domu może oznaczać krok w kierunku zmiany w relacjach między państwami.

Cybernetyczne ocieplenie

Tematów do rozmów czesko-amerykańskich jest sporo. Ambasada USA od dłuższego czasu jest zainteresowana wpływami Chin w Europie, szczególnie w Republice Czeskiej. To właśnie czeski Narodowy Urząd Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Informacyjnego (NÚKIB) od grudnia zwraca uwagę na ryzyko związane z działalnością firmy Huawei. Podobny problem mają Amerykanie, a Czechy mają w tym temacie rozeznanie od strony wywiadowczej. Dlatego też między innymi z tego powodu wraz z ministrem Petříčkiem poleciał do USA przedstawiciel NÚKIB. „Kwestia cybernetycznego bezpieczeństwa będzie jednym z najważniejszych tematów wizyty. Będziemy mieć specjalny briefing ten temat z amerykańskimi partnerami”, powiedział przed odlotem czeski szef dyplomacji.

W tym względzie stanowiska i interesy obu państw stały się bardzo bliskie. Republika Czeska póki co jest jedynym państwem na świecie, które ostrzeżenia tajnych służb USA, Wielkiej Brytanii, Australii, Kanady i Nowej Zelandii przed zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego ze strony niektórych chińskich firm traktuje poważnie publikując oficjalny komunikat NÚKIB. Ten, wraz ze Służbą Bezpieczeństwa Informacyjnego (BIS) zgodnie twierdzą, że chodzi przede wszystkim o Huawei.

Respekt pisze, że Czesi od lat współpracują ze Stanami Zjednoczonymi analizując po kątem bezpieczeństwa świat elektroniki, a Praga chętnie przeniosłaby ten temat na poziom europejski. Dlatego będzie forsować kwestie cyberbezpieczeństwa jako przedmiot rozmów na szczycie Unii Europejskiej w przyszłym miesiącu.

Poza potencjalnym niebezpieczeństwem ze strony chińskich dostawców usług mobilnych, tematem rozmów ministra Petříčka z Amerykanami będzie wymiana handlowa w zakresie uzbrojenia. Politycy z USA są zainteresowani dostawą helikopterów dla Republiki Czeskiej. Do gry wraca również całkiem możliwy w przyszłości przetarg na rozbudowę elektrowni jądrowej Dukovany. Czesi powinni się też zastanowić nad systemem rakiet obronnych, pisze Respekt.

Policzek dla ministra spraw zagranicznych

Nad spotkaniem premiera Babiša z amerykańskim prezydentem czeska dyplomacja pracowała od kilu miesięcy. Oficjalnego zaproszenia spodziewano się właśnie w najbliższych dniach, a nawet w trakcie wizyty czeskiego ministra spraw zagranicznych w USA. Chciał on uniknąć scenariusza, który się wydarzył, a więc zaproszenia w czasie, gdy Petříček był już w drodze do USA. Jest to kolejny powód do krytyki młodego ministra w gronie partii ČSSD, która w przyszłym tygodniu będzie decydować o władzy w partii i przyszłości szefa czeskiej dyplomacji. Cały splendor wynikający z zaproszenia do Białego Domu spłynął bowiem na premiera. „To policzek dla Petříčka”, napisał na Twitterze Ondrej Kundra z tygodnika Respekt.

02_Zaproszenie TT.JPG

Petříček krytykowany jest przez prezydenta i komunistów, nie tylko za otwarty stosunek do przyjęcia uchodźców do Republiki Czeskiej, ale też za jego pozytywne podejście do polityki wschodniej. Na początku lutego przewodniczący partii KSČM Vojtěch Filip informował prezydenta Miloša Zemana o tym, że nie jest zadowolony z pracy ministrów transportu Dana Ťoka z ANO i zagranicy Tomáša Petříčka z partii socjaldemokratycznej. Po spotkaniu z prezydentem Filip twierdził, że prezydent również nie jest usatysfakcjonowany polityką czeskiego MSZ.

Warto przypomnieć, że komuniści tolerują mniejszościowy rząd ANO i ČSSD. Ťoka krytykują od dłuższego czasu, a niechęć ta przybrała na sile po grudniowym paraliżu komunikacyjnym na remontowanej autostradzie D1. W przypadku Petříčka partii KSČM nie podoba się jego postawa wobec rosyjsko-ukraińskiego konfliktu nad Morzem Azowskim i wobec ukraińskiej ustawy rozszerzającej grono weteranów wojskowych o byłych banderowców. Tomáš Petříček potępił agresję rosyjską, a według Filipa niewystarczająco krytycznie podszedł do kwestii nowelizacji ukraińskiej ustawy o weteranach wojennych podczas wizyty na Ukrainie w styczniu.

Premier Andrej Babiš bierze pod uwagę rekonstrukcję rządu, ale nie zamierza odwoływać ministra transportu, podawała ČTK. Nie zamierza też ulegać naciskom ze strony komunistów. Aby wymienić Petříčka, premier zgodnie z umowa koalicyjną potrzebuje zgody socjaldemokratów, którzy go nominowali ze swojego grona na ministra spraw zagranicznych. Przewodniczący partii socjaldemokratycznej i minister spraw wewnętrznych Jan Hamáček powiedział zaś, że nie dziwi go problem KSČM z tym, jaką politykę zagraniczną uprawia Tomáš Petříček. “Minister postępuje w zgodzie z poglądami socjaldemokracji i z koncepcją polityki zagranicznej Republiki Czeskiej, co oznacza że uprawia politykę prozachodnią, proeuropejską, proaliancką, niekompatybilną z wizją świata komunistów”, uzasadniał szef ČSSD w połowie lutego i dodał, że to jeden z powodów dla których komuniści nie znaleźli się w rządzie. Doskonale zdawali sobie sprawę z kierunku polityki zagranicznej, dlatego zdecydowali się na podpisanie jedynie tzw. patentu tolerancji. Sam Petříček dodał, że komuniści nie są częścią koalicji rządzącej i nie mogą się wtrącać do “polityki zagranicznej czy zakotwiczenia politycznego i bezpieczeństwa. O kwestiach personalnych decyduje w imieniu ČSSD jej przewodniczący”. Minister spraw zagranicznych nie ma obaw co do krytyki ze strony KSČM, “obawiałbym się raczej, gdyby mnie chwalili”.

Aspiracje prezydenta Zemana

W grudniu 2016 r. Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Miloš Zeman dostał od Donalda Trumpa zaproszenie do Białego Domu, a miał mu przekazać je sam amerykański prezydent. Jiří Ovčáček, rzecznik prezydenta Zemana podkreślał wówczas, że nowa głowa amerykańskiego państwa doceniła fakt, że Zeman był jedynym europejskim prezydentem, który oficjalnie poparł Trumpa przed listopadowymi wyborami. Według Ovčáčka obaj politycy ustalili, że idealną okazją do spotkania będzie koniec kwietnia 2017 r., kiedy czeski prezydent będzie odbierał w USA nagrodę od organizacji żydowskich za swoje zasługi dla tej społeczności. Do spotkania jednak nie doszło, a w czerwcu prezydent Zeman miał otrzymać list z Waszyngtonu, w którym Donald Trump przeprasza za to, że nie wywiązał się z obiecanego zaproszenia do Białego Domu.

02_Mz i SK.JPG

Według części dyplomatów rozmowa telefoniczna, o której mówił prezydent Zeman, nie musiała oznaczać oficjalnego zaproszenia, ale mogła to być jedynie forma grzecznościową w trakcie wymiany zdań, którą Zemana nieodpowiednio zinterpretował, pisze iDNES. Kancelaria Prezydenta nie chciała jednak opublikować listu od Trumpa, w którym przeprasza on za niedoszłe spotkanie.

Dwa tygodnie temu prezydent Zeman oznajmił, że spotkanie z Donaldem Trumpem jest mało prawdopodobne, napisał iRozhlas. „O Trumpie mówi się, że jest rosyjskim agentem. Ja także jestem o to posądzany. Gdyby spotkali się ze sobą dwaj rosyjscy agenci, to nie byłoby już to” tłumaczył czeski prezydent. Odwołał się do słów amerykańskiego ambasadora w Pradze z grudnia 2018 r., według których do spotkania prezydentów nie doszło, ponieważ mogłoby ono zostać źle odebrane przez media z uwagi na wątpliwości co do rosyjskiego wpływu na wyniki wyborów prezydenckich w USA i otwartą wschodnią orientację Zemana.

Prezydent Czech przypomniał przy tej okazji, że był przeciwko wydaniu obywatela Rosji Jewgienija Nikulina Stanom Zjednoczonym, oskarżonego o ataki hakerskie na serwery społecznościowe. Dodał też, że popiera Huawei w walce z firmami informatycznymi, podczas gdy Amerykanie są w tym sporze po przeciwnej stronie. Zeman skrytykował też działalność NUKIB i BIS w kontekście ostrzeżeń przed chińskimi dostawcami usług mobilnych.

Premier Babiš umożliwił wydanie rosyjskiego hakera do USA i jest to jedna z przyczyn, która teraz otworzyła mu dyplomatyczne drzwi do Białego Domu. Według Tygodnika Respekt, Amerykanie postawili na premiera, ponieważ jako szef władzy wykonawczej ma większe znaczenie i wpływ na kształtowanie polityki wewnętrznej i zagranicznej niż prezydent, którego rola koncentruje się głównie na reprezentowaniu czeskiego państwa za granicą.

Zdjęcia:

  1. Minister Tomáš Petříček na otwarciu wystawy w Ambasadzie R.Cz. w Waszyngtonie (Twitter Ambasady)

  2. Ambasador Stephen King i prezydent Zeman podczas obiadu na Zamku Praskim (Twitter Jiřígo Ovčáčka )

Prezydent: Chiny szykują odwet. Premier: nie mamy takich informacji.

Prezydent: Chiny szykują odwet. Premier: nie mamy takich informacji.