Prezydent nie chce dymisji ministra kultury. Republika Czeska na krawędzi kryzysu?

Prezydent nie chce dymisji ministra kultury. Republika Czeska na krawędzi kryzysu?

Czwartego lipca odbyło się spotkanie premiera Andreja Babiša i wicepremiera Jana Hamáčka z prezydentem Milošem Zemanem. Dotyczyło dalszych losów dymisji ministra kultury Antonina Staňka. Prezydent nie przyjął tej rezygnacji. Socjaldemokraci chcą odejść z rządu.

Prezydent odkłada przyjęcie dymisji ministra kultury od końca maja. Wydłużanie całego procesu tłumaczy tym, że po pierwsze nie jest pewny słuszności decyzji socjaldemokratów i tego, czy rzeczywiście minister Staněk zasłużył na pozbawienie go stanowiska w resorcie kultury. Po drugie, Miloš Zeman uważa, że nie musi się śpieszyć, ponieważ konstytucja nie precyzuje terminu, w którym na wniosek premiera głowa państwa powinna przyjmować dymisje.

Powtórka z kryzysu 2017

Sytuacja przypomina tę sprzed dwóch lat, kiedy w maju 2017 r. prezydent nie chciał przyjąć dymisji Andreja Babiša, ministra finansów w rządzie Bohuslava Sobotki. Wówczas także powoływał się na brak przepisów regulujących okres, w jakim należy przyjmować ministerialne dymisje. Pojawiały się głosy, że prezydent chce przeciągnąć sprawę aż do planowanych na październik wyborów. Oznaczałoby to, że Babiš mógłby do tego czasu pełnić normalnie funkcję ministra.

Konstytucjonaliści już wtedy twierdzili, że prezydent powinien przyjąć dymisję niezwłocznie, a odwlekanie tego w czasie z nieuzasadnionych powodów nadwyręża konstytucyjny porządek lub nawet może być sprzeczne z czeską ustawą zasadniczą. Sobotka był nawet bliski złożenia skargi konstytucyjnej, ale Zeman ostatecznie przyjął dymisję Babiša i nominował na jego miejsce innego polityka ANO.

Łaskawy prezydent

Zgodnie z czeską konstytucją, prezydent pełni funkcje reprezentacyjne, podobnie do polskiego prezydenta. Odwoływanie i mianowanie ministrów obywa się na wniosek premiera. Ustawa zasadnicza nie przewiduje konsultacji personalnych szefa rządu z prezydentem, a mimo to do nich dochodzi.

Premier Babiš nie chce skarżyć głowy państwa, jak chciał to zrobić Bohuslav Sobotka. Chciałby uniknąć konfliktu z prezydentem, ponieważ łączy obu niepisany sojusz. Jego zerwanie najprawdopodobniej groziłoby spadkiem poparcia dla ANO w sondażach. Kontekstem są też niedawne masowe demonstracje przeciwko premierowi. Ponadto, nie można zapominać, że w prokuraturze trwa śledztwo w sprawie wyłudzenia przez Andreja Babiša dotacji na budowę hotelu. Jeśli zostanie on skazany, prezydent Zeman ma kompetencje, by go ułaskawić. Premier Babiš nie chce więc narażać się głowie państwa, od której zależy jego przyszłość.

Prezydent Ołomuńca

Antonín Staněk, do 2018 r. prezydent Ołomuńca, oznajmił 15 maja, że z końcem miesiąca rezygnuje ze stanowiska ministra kultury, ponieważ stał się obiektem krytyki opozycji i osób ze świata kultury za odwołanie dyrektorów Galerii Narodowej w Pradze i Muzeum Sztuki w Ołomuńcu. Według reprezentantów partii opozycyjnych, Staněk był niekompetentny, a świat kultury odetchnął z ulgą, kiedy minister ogłosił rezygnację.

Staněk, po objęciu stanowiska ministra kultury, przystąpił do realizacji projektu Środkowoeuropejskiego Forum (SEFO), przedsięwzięcia zainicjowanego przez Grupę Wyszehradzką w 2008 r. Pierwsza koncepcja architektoniczna planowanego centrum sztuki powstała w 2009 r., ale według Staňka jej wybór odbył się na niejasnych warunkach. Opracował ją bowiem architekt Jan Šépka z inicjatywy byłego dyrektora Muzeum w Ołomuńcu, Pavla Zatloukala, któremu wcześniej nie udało się porozumieć z Czeską Izbą Architektów w sprawie warunków konkursu architektonicznego na SEFO. Budowa centrum od 2009 r. stała w miejscu. Muzuem w Ołomuńcu dwa razy starało się o dofinansowanie ze środków unijnych na ten cel, jednak bezskutecznie. W zeszłym roku budowę SEFO włączono do Programu zachowania dziedzictwa kulturowego i przeznaczono i przeznaczono na nią 600 milionów koron z budżetu państwa na rok 2019.

W styczniu 2019 r. Staněk zlecił audyt w Muzeum Sztuki w Ołomuńcu, następnie polecił rozpisać konkurs architektoniczny na nowy projekt Środkowoeuropejskiego forum. W marcu pracownicy Muzeum napisali list otwarty do ministra i do premiera Babiša, w którym żądali ustąpienia Staňka ze stanowiska w resorcie kultury. Według niech działał on na niekorzyść Muzeum, stale je poniżał, powodował eskalację napięcia i niepewność wśród pracowników.

Między innymi na podstawie wyników przeprowadzonej kontroli minister Staněk podjął decyzję o zwolnieniu dyrektorów i zawiadomił prokuraturę o możliwym popełnieniu przez nich przestępstwa niegospodarności.

Pod koniec maja Miloš Zeman przyjął na Zamku Praskim Staňka, który osobiście miał się zwrócić w sprawie swojej dymisji do głowy państwa. Po spotkaniu prezydent poinformował jednak, że zdecydował się nie przyjąć rezygnacji ministra. Powodem, dla którego tego nie zrobił miał być fakt, że Staněk ujawnił w ministerstwie kultury nieprawidłowości związane z finansowaniem galerii. Dlatego też nie powinien odchodzić z resortu. Prezydent Zeman zwrócił się na piśmie do premiera Babiša, by ten wstrzymał się z wnioskiem o dymisję do czasu, aż zostanie rozstrzygnięte, czy faktycznie doszło do finansowych nadużyć. Szef rządu, zgodnie z umową koalicyjną, był zobowiązany do uwzględnienia zmian personalnych proponowanych przez władze socjaldemokracji, z której wywodzi się Staněk. Dlatego mimo wszystko zwrócił się do prezydenta o dymisję ministra kultury.

Obecnie trwa śledztwo w sprawie Galerii Narodowej i Muzeum w Ołomuńcu. Jak dotąd nie postawiono żadnemu z dyrektorów zarzutu korupcji, która według Zemana została ujawniona właśnie przez Staňka.

„Miękki” Hamáček

Postawa prezydenta Zemana wobec rekonstrukcji rządu po raz kolejny odbija się negatywnie na Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej. Koalicjant Babiša chce dymisji Staňka, a na jego stanowisko proponuje wiceprzewodniczącego socjaldemokratów, Michala Šmardę. Wicepremier i lider ČSSD poinformował niedawno, że jeśli prezydent nie przyjmie rezygnacji obecnego ministra kultury do 30 czerwca, to socjaldemokraci zrezygnują z udziału w mniejszościowym rządzie z ANO, tolerowanym przez komunistów. Zerwanie umowy koalicyjnej przez socjaldemokratów oznaczałoby utratę większości w Izbie Poselskiej dla gabinetu Babiša.

Prezydent Zeman zignorował ultimatum Jana Hamáčka i jeszcze przed końcem czerwca udał się na urlop, nie rozstrzygając kwestii dymisji Staňka. Potem poinformował, że jednak może przerwać wypoczynek i zaproponował spotkanie na 2 lipca. Przełożono je następnie na dwa dni później, ponieważ przedłużał się szczyt Unii Europejskiej, w którym brał udział premier Babiš. Poza tym prezydent uczestniczył w pogrzebie bliskiego mu współpracownika.

Odkładanie terminu dymisji, a potem spotkania z prezydentem, nakręciło spiralę niepewności wśród Czechów i wśród socjaldemokratów. Pojawiło się sporo wyrazów krytyki w mediach pod adresem mało stanowczego Jana Hamáčka, przewodniczącego partii. Hamáček najpierw groził dymisją wszystkich ministrów z socjaldemokracji, a kiedy został zignorowany przez prezydenta, nie zrealizował tej deklaracji. W międzyczasie też różne ośrodki badania opinii publicznej opublikowały wyniki sondaży poparcia, które jasno wskazują, że po raz kolejny zmniejszył się odsetek Czechów, którzy oddaliby swój głos na ČSSD.

Utwierdziło to część opinii publicznej i mediów, że partii socjaldemokratycznej grozi całkowity upadek, bo idzie na zbyt wiele ustępstw we współpracy z ANO, czy w relacji z prezydentem. ČSSD nie potrafi przezwyciężyć tego, że premier Babiš osiągnięcia socjaldemokratycznych ministrów kreuje na własne sukcesy. Wielu osobom zapadło w pamięć upokorzenie byłego premiera i lidera ČSSD Bohuslava Sobotki na Zamku Praskim dwa lata temu. Dlatego więc, kiedy prezydent Zeman nie potraktował poważnie ultimatum Hamáčka, a ten konsekwentnie nie zareagował ogłoszeniem dymisji i zerwaniem koalicji, doszło do fali niechęci do socjaldemokratów, pozwalających się upokarzać głowie państwa.

„Jestem mniejszym optymistą”

Wyczekiwane przez media spotkanie premiera i koalicjanta z prezydentem Zemanem nie rozstrzygnęło dalszych losów ministra kultury. Andrej Babiš zapowiadał, że będzie się starał przekonać głowę państwa do przyjęcia warunków socjaldemokracji, a więc odwołania Staňka i nominowania Šmardy. Z wcześniejszych wypowiedzi premiera wynikało też, że chciałby uniknąć rozpadu koalicji, ale jeśliby do niego doszło, wyjściem byłyby przyspieszone wybory. Po spotkaniu prezydent jednak potwierdził tylko, że nie podpisze dymisji ministra, który ujawnił korupcję w resorcie i nie mianuje na jego miejsce kandydata, który nie ma pojęcia o sprawach ministerstwa. Šmarda nie ma wykształcenia wyższego i do tej pory zajmował się polityką na szczeblu samorządowym, podkreślał prezydent.

Jan Hamáček, po spotkaniu wprost powiedział, że nie wniosło ono nic nowego do sprawy. Dodał jednocześnie, że jest gotowy do kolejnych rozmów i nie będzie sam decydował o tym co dalej, ale poczeka na zarząd partii. „Mam swoje zdanie na ten temat”, mówił wicepremier i szef socjaldemokratów.

Andrej Babiš wyraził nadzieję, że 12 lipca w końcu uda się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli przetrwać obecnemu rządowi. Hamáček sceptycznie odniósł się do słów premiera i dodał, że jest mniejszym optymistą. Spotkanie władz ČSSD ma się odbyć po następnej wizycie u prezydenta.

W przypadku odejścia socjaldemokratów z rządu wcześniejsze wybory nie są już jedyną alternatywą poinformował Babiš. „Zapytam partii w Izbie, czy by ewentualnie akceptowały rekonstrukcję rządu i czy dostalibyśmy poparcie ze strony opozycji” – dodał. Jest to jednak mało prawdopodobne.

Opinie

Część znaczących polityków ČSSD deklaruje w mediach, że jest za zakończeniem współpracy z ANO. Gotowy do dymisji jest minister spraw zagranicznych Tomaš Petříček. Przeciwny dalszej współpracy z ANO jest nawet sam Michal Šmarda.

Według Petra Fialy z ODS i Marka Výbornégo z KDU-ČSL za sytuację zapłaci Republika Czeska. Szef STAN Vít Rakušan uznał Babiša za słabeusza. Tomio Okamura uważa, że za sytuację odpowiada socjaldemokracja i jej wewnątrzpartyjne spory. Według komunisty Stanislava Grospiča Zeman miał prawo najpierw zapoznać się z punktami widzenia liderów koalicji, więc nie spodziewał się od razu rozstrzygnięcia.

„Tragikomedia z (nie)odwołaniem ministra Staňka niestety będzie trwała nadal. Rząd nie potrafi i nie broni się przeciwko osłabianiu demokracji parlamentarnej, a ČSSD się wszystkiemu tylko biernie przygląda”, napisał na Twitterze szef TOP 09 Jiří Pospíšil.

„Dziwi mnie i sytuacja, kiedy premier nie jest w stanie wywiązać się ze swojej roli i uzgodnić sprawy z prezydentem, albo rzeczywiście przystąpić do skargi kompetencyjnej”, skomentował w iDnes.cz przewodniczący Piratów Ivan Bartoš.

Jeśli prezes rady ministrów zwróci się do prezydenta z odwołaniem jednego z ministrów, konstytucja czeska nie daje głowie państwa żadnej przestrzeni do negocjacji czy rozważań za i przeciw – prezydent ma obowiązek przychylić się do takiego wniosku i to bez zbędnej zwłoki, twierdzi prezes Sądu Konstytucyjnego, Pavel Rychetský.

7 lipca 2019


Zdjęcie: Jiří Ovčáček, Twitter

Poparcie dla partii politycznych w czerwcu 2019

Poparcie dla partii politycznych w czerwcu 2019