likwidacja abonamentu zagraża niezależności mediów publicznych
Plany upaństwowienia mediów publicznych były jednym z powodów ostatniego antyrządowego protestu w Pradze, który odbył się 21 marca. Minister kultury Oto Klempíř z partii Kierowców dla siebie przedstawił plan zmian modelu finansowania radia i telewizji, który obowiązywał przez ponad 30 lat.
Publiczny charakter czeskich mediów, w odróżnieniu np. do modelu państwowego w Polsce, polega między innymi na tym, że są one finansowane z opłat użytkowników i komercyjnej działalności radia czy telewizji. Ściągalność abonamentu radiowego i telewizyjnego jest też bardziej skuteczna niż w Polsce, dzięki czemu stanowi on jedną z podstaw budżetu tych instytucji.
Ministerstwo kultury przedstawiło 14 kwietnia projekt nowego modelu finansowania Czeskiej Telewizji i Czeskiego Radia. Chce likwidacji abonamentu w zamian za finansowanie obu mediów z budżetu państwa. I tak, radio miałoby otrzymać 2 mld koron rocznie z kasy państwowej zamiast 2,5 mld z abonamentu, a telewizja straciłaby miliard koron, ponieważ od państwa dostanie 5,7 mld koron zamiast 6,7 mld z abonamentu. W obu przypadkach spowoduje to zmniejszenie ich budżetów o ok. 1/3.
Obecnie opłaty od użytkowników wynoszą odpowiednio 150 koron (26 zł) i 55 koron (9,5 zł) miesięcznie za gospodarstwo domowe posiadające któryś z odbiorników. Kwoty te są więc zbliżone do polskich odpowiedników i nieco niższe w skali roku od średniej w Unii Europejskiej.
Pluralizm opinii i relacje z zagranicy
Drugim z czynników gwarantujących publiczny charakter radia i telewizji jest pluralistyczny skład rady, która wybiera dyrektora każdej z instytucji i jest organem kontrolnym. Zakłada się, choć ostatnie lata pokazują, że jest z tym coraz gorzej, że osiemnastu radnych, wybieranych przez parlament ma reprezentować kluczowe nurty opinii, w tym regionalne, polityczne, społeczne i kulturalne.
W odróżnieniu do prywatnych stacji radiowych i telewizyjnych, media publiczne w Czechach mają też obowiązek dysponowania siecią reporterów zagranicznych, wspierać projekty kulturalne, utrzymywać archiwum oraz dawać przestrzeń dla tematów dotyczących mniejszości społecznych.
Model ten funkcjonował od 1991 r. a zmiany, które chce wprowadzić rząd Andreja Babiša oznaczają zerwanie z ponad 30-letnią tradycją. Media publiczne pozwalały sobie na krytykę rządu niezależnie od tego, który obóz sprawował władzę. Podręcznikowo pełniły więc funkcję czwartej władzy.
Kontrola pod płaszczykiem oszczedności
Samego Babiša uzasadnia zmiany w sposobie finansowania mediów koniecznością wprowadzenia przejrzystości ich finansowania i oszczędnościami dla społeczeństwa, które nie będzie musiało już własnej kieszeni płacić za radio i telewizję. o tym, że pieniądze będą pochodzić prawdopodobnie z podatków już nie wspomina. Jasne jednak jest, że mechanizm finansowania będzie warunkowy. Jeśli moderator czy repoerter Czeskiej Telewizji przesadzi z krytyką poczynań rządu lub będzie zawadawał niewygodne pytania jego reprezentatom, telewizja dostanie w prszyłym roku mniej pieniędzy z budżetu.
Osłabienie i zwolnienia
Środowisko jednoznacznie odbiera plany ministra kultury jako atak na swoją niezależność. Szefowie radia i telewizji wielokrotnie krytykowali ministra kultury za forsowanie tego pomysłu.
Po przedstawieniu najnowszej wersji planowanych dyrektor Czeskiego Radia René Zavoral oznajmił, że nie ma racjonalnego powodu do tak zasadniczej zmiany. Nie można tego odczytywać inaczej niż jako próbę utorowania drogi do ich osłabienia i politycznej dominacji. Według niego obecny system finansowania mediów publicznych z opłat jest funkcjonalny, sprawiedliwy, stabilny i zrównoważony w dłuższej perspektywie. Przeznaczanie środków z budżetu państwa oznacza, że społeczeństwo nie będzie płaciło bezpośrednio, lecz pośrednio, w związku z czym będą je płacić wszyscy, także ci, którzy są obecnie lub w przyszłości będą zwolnieni z opłaty. Za jeszcze poważniejszy problem uznaje, że taki model bezpośrednio łączy radio z politykami i władzą państwową, co jest nie do przyjęcia w przypadku medium publicznego.
Zdaniem Hynka Chudárka, dyrektora generalnego Czeskiej Telewizji nie będzie ona w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań w przyszłym roku, jeśli jej budżet będzie w wysokości zaprezentowanej przez ministra kultury. Spodziewa się w związku z tym ograniczenia produkcji oryginalnej i zwolnień. Chudárek podkreśla też, że budżet nie odpowiada temu, o czym rozmawiał z ministrem na jednym z ostatnich spotkań, gdzie uzgodniono utworzenie grupy roboczej złożonej z ekspertów zarówno mediów, jak i ministerstwa.
Wszystkie ręce na pokład
Sami pracownicy wystąpili już z petycją przeciwko upaństwowieniu mediów publicznych i nowej ustawy. Podpisało ją 3 tys. z 4,5 tys. zatrudnionych w radiu i telewizji. Związek zawodowy Czeskiej Telewizji zapowiedział zaś, że jest gotowy do obrony mediów publicznych za pomocą wszelkich środków prawnych. Zaapelował do posłów, senatorów, środowisk artystycznych, dziennikarzy i innych o to, aby również występowali w obronie instytucji publicznych.
15 kwietnia 2026 r., na podst. ČTK, Deník N, iRozhlas,
foto: Foto FB Oto Klempíř
Martyna Wasiuta



