Czeskie tańce z NATO

Czeskie tańce z NATO

Rząd Andreja Babiša (ANO) nie sprawuje władzy nawet od sześciu miesięcy, a już zdążył zaliczyć kilka wyraźnych zwrotów w różnych obszarach. Nie inaczej jest w kwestii bezpieczeństwa państwa. Nasuwa się też pytanie, czy Babiš i Pavel skończą jak niegdyś Tusk i Kaczyński?

Niejasności dotyczą nie tylko wydatków na obronność, lecz także udziału czeskich sił w Cieśninie Ormuz. Do tego w Pradze trwa otwarty konflikt między ministrem spraw zagranicznych Petrem Macinką a prezydentem Petrem Pavlem, dotyczący m.in. lipcowego udziału w szczycie NATO w Ankarze.

Niecałe dwa procent na obronność

Po burzliwym grudniu, w trakcie którego minister obrony Jaromír Zůna otrzymał zakaz wypowiadania się w sprawach zagranicznych (pisaliśmy o tym również tutaj), spór o kierunek polityki obronnej państwa na chwilę przycichł, lecz nie na długo. Kontrowersje wywołał budżet państwa na rok 2026, w którym rząd ograniczył wydatki na obronność przygotowane jeszcze przez poprzedni gabinet Petra Fiali.

Zdaniem prezydenta Pavla środki te nie sięgały nawet obowiązkowych dla państw NATO dwóch procent PKB. Po fali krytyki i budżetowych korekt wydatki zostały podniesione dokładnie do poziomu 2 proc. Na więcej według minister finansów Aleny Schillerovej obecnie Czechy nie mogą sobie pozwolić. Petr Pavel, jako były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, ostrzegał, że NATO może nie uznać tych dwóch procent za spełnienie zobowiązania, ponieważ rząd wliczył do wydatków także inwestycje transportowe. Prezydent ustawy budżetowej jednak nie zawetował. W takiej atmosferze w połowie kwietnia do Czech niespodziewanie przybył sekretarz generalny NATO Mark Rutte.

Rutte w Pradze

Powód wizyty Ruttego był oczywisty: sporne wypełnianie dwuprocentowego zobowiązania obronnego. Sekretarz generalny przed szczytem odwiedza państwa, w których widzi potencjalny problem. Spotkanie z Andrejem Babišem jednak, przynajmniej według późniejszej konferencji prasowej, zakończyło się pomyślnie. Babiš obiecał, że od przyszłego roku Czechy będą realizować swoje zobowiązania obronne, a następnie zaoferował sojusznikom pomoc w Cieśninie Ormuz w postaci pasywnego radaru DPET.

Rutte określił później Czechy dyplomatycznie jako wiarygodnego sojusznika. Wszystko to nastąpiło dość krótko po tym, jak Andrej Babiš w niedawnej kampanii wyborczej zapowiadał m.in. likwidację czeskiej inicjatywy amunicyjnej wspierającej Ukrainę czy rezygnację z zakupu amerykańskich myśliwców F‑35, które uznawał za zbędne. Z obu zapowiedzi po wygranych wyborach jednak się wycofał.

Spór o szczyt

Oprócz debat o wydatkach na obronność w Czechach narasta jeszcze jeden konflikt: między prezydentem Pavlem a ministrem spraw zagranicznych Petrem Macinką (Kierowcy dla Siebie). Wszystko zaczęło się od prezydenckiej odmowy powołania Filipa Turka na stanowisko ministra spraw zagranicznych. Na temat Turka wypłynęło kilka kontrowersji, w tym wielokrotne wykonywanie salutu hitlerowskiego oraz rasistowskie komentarze w mediach społecznościowych. Konflikt eskalował po nocnej wymianie SMS-ów między Petrem Macinką a doradcą prezydenta Petrem Kolářem, które prezydent uznał za próbę szantażu. Macinka zaczął określać Pavla mianem „lidera opozycji” i w programie XTV odmówił zatwierdzenia jego udziału w szczycie NATO w Ankarze. Petr Pavel odpowiedział równie mocno w podcaście Ptám se já, że minister spraw zagranicznych powinien wreszcie zrozumieć „jaka jest jego rola”. W tle padł także komentarz, że minister może co najwyżej kupić prezydentowi bilety i zarezerwować hotel, ale nie ma prawa decydować o jego udziale w szczytach.

Jak Tusk i Kaczyński?

Kompromisowe podejście reprezentował w tym sporze premier Babiš. Stwierdził, że nie będzie przeszkadzał prezydentowi  w udziale w szczycie, aczkolwiek jednocześnie nie widzi powodu obecności prezydenta na tym spotkaniu, skoro ten krytykuje rządowe wydatki na obronność. Jednocześnie odmówił dalszego komentowania konfliktu, twierdząc, że na przygotowania do szczytu jest jeszcze czas. Pomimo tego Petr Pavel napisał do Babiša list otwarty, w którym zapowiada udział w szczycie za wszelką cenę. Spór zaczyna coraz bardziej przypominać konflikt Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego o udział w szczycie UE w Brukseli w 2008 roku. Czy zakończy się równie dramatycznie, pokażą najbliższe tygodnie.


22 kwietnia 2026 r., fot. vlada.cz

Pavel Folprecht

likwidacja abonamentu zagraża niezależności mediów publicznych

likwidacja abonamentu zagraża niezależności mediów publicznych